AXA to niechciana córeczka mojej ukochanej Julci i Asana z Sumakowej Polanki.
Narodziła się w wyniku gwałtu zadanego jej Mamie, czego nie mogę darować sobie po dziś dzień.
Oprócz Axy w miocie tym urodził się jeszcze jej braciszek Atosik (cudowne zwierzątko charakterem przypominające Julcię) oraz zmarła następnego dnia po porodzie ich siostrzyczka.
Axę i Atosika wychowała Balbinka-
Balbinka była ślepa i na domiar złego w kilka dni po operacji żołądka musiała zacząć karmić moje maluchy.
Bardzo się obawiałam, żeby niechcący ich nie przygniotła, ale prawdę powiedziawszy nie widziałam lepszej matki niż ona.
To niewiarygodne z jakim wyczuciem i delikatnością poruszała się po kojcu i zbierała do kupy "swoje dzieci".
Maluszki rosły jak na drożdżach dokarmiane mlekiem kozim, kaszką ryżową i po dwóch tygodniach mieloną wołową polędwicą.
Po trzech tygodniach były już u mnie w domu i mogłam obserwować jak kształtują się ich charaktery.
Axa od początku była bardzo wścibska i ciekawa świata, Atosik natomiast mniej poświęcał
czasu na zwiedzanie -
W miarę dorastania Axa próbowała przejmować kontrolę nad braciszkiem, nie bardzo jej się to udawało, więc coraz częściej dochodziło między nimi do scysji.
Finałem tej sytuacji była decyzja (nie moja!!!) o sprzedaniu Atosika do domu, przy którym na kilku tysiącach metrów kwadratowych pasły się lamy, wielbłądy i inne drobiazgi, których nie zliczę.
Atosik był tam oczkiem w głowie, równie gorąco kochany jak u nas.
Ich miłość do niego była tak wielka, jak moja rozpacz po jego odejściu.
Jeszcze po kilku miesiącach budziłam się z postanowieniem, że tym razem już na pewno pojadę po niego i zabiorę go z powrotem do domu...
Jak widać jako hodowca mam niezłe początki...
Odwiedzałam go niekiedy w jego nowym domu, lecz w końcu postanowiłam tego nie robić, ponieważ jego zawodzenie przy rozstaniu było nie do zniesienia.
Niestety Atosik nie żył tam długo-
Axa to zupełnie inna historia.
Jest to sunia bardzo samodzielna i jak kot chodząca własnymi drogami.
Potrafi kiedy nie ma ochoty na poufałości odejść w drugi kąt domu czy ogrodu, natomiast innym razem nachalnie kłaść pysk na kolanach w oczekiwaniu pieszczoty.
Kiedy chce okazać czułość podstawia do głaskania to, co ma najcenniejsze -
Axunia nie jest typową filą, nie ma pojęcia co to jest ojeriza w stosunku do obcych, natomiast ma jej pod dostatkiem w momencie gdy na horyzoncie pojawi się pies czy kot.
Nie ma takiej siły, żeby ją wtedy odwołać i skierować jej uwagę na coś zupełnie innego.
Budową również nie bardzo wpisuje się we wzorzec-
Axa została wysterylizowana, żeby nie przenosić nieprawidłowego fenotypu na dalsze pokolenia.
Jest i pozostanie ukochaną sunią, szefową dla Diamenta i mam nadzieję dla kolejnej suni, którą przywiozę z Brazylii.