Brazylia

O tej podróży decyzję podjęłam błyskawicznie.

Termin wyjazdu, rezerwacja biletu, rezygnacja z dodatkowej pracy - to był moment.

Zdecydowałam, że 30 sierpnia to dzień, w którym wybiorę się po moją sunię i korzystając z okazji zwiedzę kilka czołowych hodowli fili cafib.

Brazylia powitała mnie wczesnym rankiem niesamowitym wschodem słońca, który zalał miasto żółto- pomarańczowym blaskiem.

Wszystko tonęło w tym dziwnym, ciepłym kolorze- nieprzeliczone wysepki wynurzające się z oceanu, wzgórza oklejone domami i mnóstwo zieleni mimo kalendarzowej zimy.

Dwa dni w Rio upłynęły mi na zwiedzaniu miasta i przechadzaniu się po plaży Copacabana i Ipanema.

Dwa dni to stanowczo za mało, żeby móc dostatecznie poznać miasto i jego mieszkańców, choć wystarczająco długo, żeby móc zorientować się, że atmosfera tu panująca, serdeczność i gościnność nie są w niczym przesadzone.

Mój kolejny etap podróży miał doprowadzić mnie do spotkania z moją maleńką sunieczką.

Po ponad godzinnym locie znalazłam się w miejscu, skąd rozpocząć się miała właściwa przygoda z brazylijskimi filami.

Nie ukrywam, że byłam bardzo podekscytowana bliską wizją obejrzenia tych psów w ich ojczyźnie i skonfrontowania swoich wyobrażeń z rzeczywistością.

W kręgu moich zainteresowań były tylko i wyłącznie file cafib, które jak oczekiwałam, swoim wyglądem i zachowaniem w niczym nie przypominają tego, co w większości można zobaczyć na naszych ringach.

Nie zawiodłam się, to co zobaczyłam w pełni zgadzało się z tym, co czytałam i oglądałam na zdjęciach.

Są to psy średniej budowy, mocne, silne i z ogromną ojerizą.

W każdej odwiedzanej przeze mnie hodowli psy pokazywane były albo za ogrodzeniem, albo trzymane przez hodowcę w słusznej ode mnie odległości na mocnej smyczy.

Fila to pies bardzo harmonijnie zbudowany, płynny w ruchu, o nieco smutnym z pozoru spojrzeniu.

To wszystko zobaczyć można w każdym przedstawicielu tej rasy, o ile tylko spełnia on warunki stawiane przez organizacje CAFIB.

W Brazylii corocznie organizowane są specjalistyczne pokazy, na których oprócz prawidłowej budowy sprawdza się temperament i ojerizę, jaką każdy fila cafib powinien przejawiać w stosunku do obcych.

Żaden pies czy suka, która nie przejdzie takiego testu, nie otrzyma aprobaty do rozmnażania i nie stanie się suką hodowlaną, a pies nie zostanie reproduktorem.

Jest to jeden z celów, jaki postawił sobie CAFIB.

Nie spotkałam ani jednego fila, który zareagowałby przyjaźnie na mój widok.

Nawet szczenięta 3,5 miesięczne już warczały na mnie i nie dawały do siebie podejść.

Co mnie uderzyło, to to, że pies sprzedany z hodowli w wieku około 2,5 miesiąca , po paromiesięcznym pobycie w nowym kenelu, już nie poznawał swojego dawnego pana i próbował atakować broniąc terenu, na którym aktualnie mieszkał.

Ogromną przyjemnością był widok kilkunastu psów utrzymanych w tym samym fenotypie, które poza drobnymi detalami były prawie jednakowe, co świadczy o najwyższych kwalifikacjach hodowcy potrafiącego zachowac "swój typ" psa.

Tu nie ma niespodzianek w postaci fili przypominającej mastiffa, mastino czy doga, a to dzięki niezwykle starannej selekcji psów dopuszczanych do hodowli.

 

I jeszcze jedno spostrzeżenie- w Brazylii nikt nie chodzi z filami na spacer ulicami miast, nikt nie ma problemu z filą nieakceptującą obcych ludzi i nikomu nie przyjdzie do głowy "socjalizacja" tej rasy w celu przyjacielskiego współżycia z nieznanymi jej osobami.

Takie historie zdarzyć się mogą tylko i wyłącznie w miejscach, gdzie ta rasa jest zupełnie nieznana i gdzie nawet ludzie zajmujący się kynologią nierzadko nie mają o nich pojęcia.

Kiedy wspominałam o tym hodowcom w Brazylii, początkowo patrzyli na mnie z niedowierzaniem, następnie otwierali szeroko ze zdziwienia oczy.

 

Brazylia zrobiła na mnie ogromne wrażenie z racji swojej różnorodności, bogactwa kulturowego, przepięknych krajobrazów, uroczych i sympatycznych ludzi, wspaniałego klimatu, doskonałego jedzenia i przede wszystkim z niezwykłych, cudownych psów, nigdzie indziej tak pięknych i doskonałych.